wtorek, 1 października 2013
Zapowiedź "To moja Marilyn Monroe" w CIA
Tytuł „To moja Marilyn Monroe” sugeruje, że to jest czyjś prywatny obraz ikony popkultury. Jak się jednak okazuje bohaterką monodramu jest bardzo przeciętna aktorka, która ma kłopoty z własnym życiem i opowiada nam swoją, na pozór dość banalną, historię. A tytułowa Marilyn Monroe jest gdzieś obecna w naszej świadomości, ale zdecydowanie dalej, gdzieś na trzecim planie. Bohaterka spektaklu to aktorka. Nie jakaś wyjątkowa, zwykła, która nie zrobiła kariery i zwątpiła w sens uprawiania tego zawodu. Jej więź z legendą amerykańskiego i światowego kina nie polega na jakichś artystycznych odniesieniach. Zdaniem bohaterki tego monodramu z Marilyn Monroe łączy ją podobieństwo życiorysów. Obie panie miały okropne dzieciństwo, a potem nie specjalnie im się wiodło w kontaktach z mężczyznami. Co tu kryć, mimo bardzo licznych prób obu – było, nie było - artystek. Ta opowieść jest rwana, pełna dygresji, niedopowiedzeń, tęsknot, samotności i najróżniejszych odcieni emocji. Nie wiemy do końca, kiedy bohaterka monodramu, której ani życie, ani teatralna kariera nie poukładały się najlepiej, z nami jest rzeczywiście szczera, a kiedy zmyśla i kłamie. Bez wątpienia chce nas sobą uwieść i zainteresować. Chce, byśmy nie myśleli, że jest taką kiepską aktorką, jak o sobie mówi. Cały czas prowadzi z nami tę dość przewrotną grę. Grę, której finał jest dość zaskakujący.
piątek, 27 września 2013
Zapowiedź "Soul" na festiwalu Stacja Europa
"Soul" w formie interaktywnego preformance’u opowiada o przybyciu do Wrocławia amerykańskiego muzyka Paula Robesona, który w 1949 r. dał koncert w Hali Ludowej i w Pafawagu dla wrocławskich robotników. Robeson był przedstawicielem lewicy marksistowskiej i w państwach Bloku Wschodniego upatrywał przestrzeni wolności.
scenariusz i reżyseria: Krzysztof Kopka
obsada: Anita Balcerzak-Michalska, Dorota Łukasiewicz-Kwietniewska, Marzena Oberkorn
kostiumy: Ewa Wodecka-Masztalska
światło i dźwięk: Pentagrid Sound Equipment
producent wykonawczy: Teatrakcja – Agata Skowrońska-Kartvelishvili
produkcja: Ośrodek "Pamięć i Przyszłość"
Więcej o festiwalu wraz ze szczegółowym programem imprezy na stronie www.stacjaeuropa.pl
poniedziałek, 23 września 2013
Zapowiedź - Teatr Derevo z premierą na Avant Art Festival!
Derevo należy do najsłynniejszych europejskich teatrów awangardowych. Teatr został założony w 1988 roku w Sankt Petersburgu przez Antona Adasinsky’ego. Od 1997 roku artyści teatru mieszkają i pracują w Dreźnie. Przedstawienia grupy, prezentowane na wszystkich kontynentach, należą dziś do klasyki współczesnego teatru eksperymentalnego. Spektakle Dereva, zawsze bezsłowne i oryginalnie, łączą różne style i teatralne tradycje: pantomimę, taniec współczesny, butoh, rosyjską awangardę, komedię dell' arte, klaunadę, performance, physical theatre i happening. Derevo wypracowało własny, ekstrawagancki styl narracji, pełen zaskakujących konceptów, fabularnej dezynwoltury, nieustannego balansowania między skrajnościami, wreszcie zdumiewającego swą perfekcją, oryginalnego aktorstwa.
Derevo to laureaci najważniejszych nagród teatralnych m.in. rosyjskiej Złotej maski oraz Total Theatre Award, Fringe First, Herald Angel and Herald Archangel na Festiwalu Fringe w Edynburgu. We Wrocławiu Derevo zaprezentuje premierowy Midwhite. Pamiętamy Derevo z Łódzkich Spotkań Teatralnych, gdzie zaprezentowali Mephisto Waltz - perfekcyjny, poruszający, wybitny spektakl. Dlatego już niedługo czeka nas prawdziwa teatralna uczta!
Midwhite - Impart 06.10.2013 godz. 19:00
Chodzi o to, czego baliśmy się w dzieciństwie i o to, co koniecznie chcieliśmy zobaczyć za rogiem,
o to, kim chcieliśmy zostać, kiedy dorośniemy,
o loty na wysokościach i bezkarność,
o okrucieństwo, łzy i miłość,
i o zakłopotanie, kiedy mówimy komuś, co naprawdę myślimy.
O wspaniałość LUDZKIEJ GŁOWY i o tysiąc powodów, dlaczego nie teraz… nie tak… albo lepiej w ogóle tego nie robić!
Szczegółowy program oraz informacje o rezerwacji biletów na stronie: www.avantart.pl
niedziela, 22 września 2013
Zapowiedź "Faust fraktal" w Browarze Mieszczańskim
W spektaklu oprócz międzynarodowej obsady profesjonalnych aktorów (m.in Anna von Schrottenberg, Richard Schnell) na scenie zobaczymy młodzież z Ośrodka Socjoterapii nr 2 we Wrocławiu. Przedstawienie uświetni muzyka na żywo autorstwa Łukasza Damrycha, Konrada Rogińskiego oraz Natalii Rogińskiej. Spektakl może dobrze przyczynić się do wzajemnego poznania obu narodów przez optymalne medium, jakim jest teatr, sprowokować dyskusje dotyczące polsko-niemieckich relacji współczesnych i historycznych.
Premiera: 4 października 2013 o godz. 20:00 w Browarze Mieszczańskim.
Kolejne spektakle: 5, 6, 7, 8 października o godz.20.00
środa, 4 września 2013
Relacja z "Europe Live Game" - Ad Spectatores
W wakacje sezon ogórkowy w pełni, zatem nie powinna dziwić aktywność teatralna Ad Spectatores. Dyrektor Maciej Masztalski zaprosił do Wrocławia 13 aktorów z Węgier, Słowacji, Włoch, Niemiec i Gruzji oraz wspomagających ich byłych i obecnych aktorów działających na scenie Spectatorsów. Pod okiem Anny Ilczuk oraz Jana Naturskiego przygotowali oni dwa, jakże różne spektakle. Sierpniowy projekt jest prologiem do międzynarodowych spotkań, którego finał zaplanowany jest na 2016 rok, czyli Europejską Stolicę Kultury.
Pierwszy dzień rozpoczął spektakl "Wyspa - The Island" w reżyserii Anny Ilczuk. W ciągu ekstremalnie krótkiego czasu reżyser stworzyła świetną, składającą się z dwóch wątków etiudę. Mury Browaru Mieszczańskiego stają się schronem, w którym z jakiegoś powodu znaleźli się przypadkowi ludzie różnej narodowości. Główną barierą do poznania się jest oczywiście język. Od gestu do gestu wspólnymi siłami poznajemy naszych bohaterów. Druga część dotyczyła problemów z formalną stroną adaptacji obcokrajowców w naszym mieście i była kwintesencją Live Game. Korzystając z doświadczeń zdobytych w ciągu 3 dni we Wrocławiu, aktorzy ułożyli szereg scenek opisujących co na co dzień może spotkać obcokrajowca w stolicy Dolnego Śląska. Zatem staraliśmy się znaleźć tani nocleg (w tej scence świetny Péter Árvai), traf chciał, że od przypadkiem spotkanego bezdomnego a sam nocleg wcale nie był tani, czy też szukaliśmy urzędu wojewódzkiego, aby zameldować się na pobyt tymczasowy (brawa dla Sary). Ta część kończyła się znakomitą puentą, czyli wspólnym odczytaniem przez wszystkich zagranicznych aktorów regulaminu meldunku dla obcokrajowców, który zapisany jest oczywiście tylko w języku polskim.
Jakże inną stronę teatru zaprezentował nam Jan Naturski w drugi dzień Europe Live Game. Nie skupiał się na treści, czy zabawnych scenkach rodzajowych, a na formie. Spytał swoich aktorów o najprzyjemniejsze sceny z przeszłości, a następnie ubrał je w charakterystyczny gest, ruch, mimikę oraz słowo. Zatem na scenie zobaczyliśmy szereg zsynchronizowanych i zindywidualizowanych czynności. Na finał aktorzy zaprosili całą publiczność (rozochoconą i spragnioną możliwości wyrażenia siebie) do włączenia się w choreografię etiudy.
Maciej Masztalski, autor projektu Europe Live Game, idealnie wpasował się w ideę ESK 2016. Nie chodzi o wielkie międzynarodowe superprodukcje, sprowadzanie za miliony gwiazd światowej sceny muzycznej czy też innych nastawionych na masowego odbiorcę działań, ale o wiele inicjatyw oddolnych, które w różnorodny sposób pokażą coś oryginalnego, coś innego a jednocześnie związanego z Wrocławiem. Oprócz prezentacji teatralnych nie możemy pominąć spotkania w jednym z wrocławskich pubów, podczas którego zagraniczni goście prezentowali slajdy i opowiadali o artystycznym życiu w miastach z których pochodzą. Według planu 3-letniego, jeszcze nie raz spotkamy się z międzynarodową obsadą w Browarze, a na wielki finał zostaną zaproszeni wszyscy aktorzy biorący udział w projekcie od samego, jakże udanego początku.
Zdjęcia: Ad Spectatores
niedziela, 7 lipca 2013
Recenzja "9 Rekonstrukcja" - Ad Spectatores
Spotykamy się w jednym z wrocławskich lokali. Dokładnie dziewięć osób. Przy herbacie dyskutujemy o wszystkim zapoznając się ze sobą. Nie jest to zwykłe oczekiwanie na przedstawienie i rzeczywiście nie będzie to typowa sztuka wystawiana na deskach teatru. Do baru wchodzą dwaj mężczyźni, po krótkiej (nie ostatniej) prezentacji reguł każą zawiązać sobie oczy i wywożą nas w miejsce akcji. Luźny nastrój z knajpy udziela nam się w samochodzie, ale od momentu włączenia silnika, nasz kierowca wchodzi w rolę inspektora kryminalnego, a my przysłuchujemy się policyjnemu radiu, z którego dowiadujemy się o szczegółach okropnej zbrodni. Po krótkiej podróży wychodzimy z auta i po omacku, gęsiego wędrujemy do prawdziwej, wilgotnej, ciemnej piwnicy, gdzie znaleziono dziewięć ciał osób zamordowanych przez nieznanego szaleńca. I właśnie z tej nietypowej perspektywy przyjdzie nam śledzić losy wydarzeń. Zostajemy ułożeni tak jak w swojej chorej wizji chciał morderca. Pozostają pytania, jak mordercy udało się zwabić aż tyle osób i po kolei je mordować. Jaki miał motyw i czy coś nas jednak łączyło?
W roli dwóch inspektorów, których pracy przy wyjaśnianiu zagadkowej śmierci denatów możemy się przyjrzeć, występują Maciej Masztalski (reżyser przedstawienia) oraz Marcin Chabowski. Ich komiczne dialogi wypadły całkiem naturalnie. Trudno połączyć realia pracy inspektorów kryminalnych z komediową formą przedstawienia, ale aktorom udało się to świetnie. W powodzeniu seansu dużo zależy od zdyscyplinowanych widzów, ponieważ to oni są głównym podmiotem kreującym atmosferę przedstawienia. Kolejnym elementem jest wyjątkowa sceneria oraz gra aktorów, którzy usypiają naszą czujność humorystycznym suspensem przed finałowym zwrotem akcji.
Przechodząc do meritum, czy ostrzeżenia o przeciwwskazaniach w uczestnictwie w show mają swoje uzasadnienie w samym przedstawieniu? Tak, mają. Czy czujemy prawdziwy dreszcz emocji? Tak, czujemy. I najważniejsze, czy zagadka kryminalna jest dla nas satysfakcjonująca? Tak, jest w pełni satysfakcjonująca. Zajmij więc wygodnie swoją trupią pozycję i pamiętaj, że bez względu na wszystko nie uciekaj, w końcu znaleziono 9 ciał.
niedziela, 16 czerwca 2013
Recenzja "Wyspa bezludna"
W teatrze najważniejszym jest, aby przesłanie sztuki pod postacią artystycznej wizji twórców spotkała się z pozytywną reakcją publiczności. Aby jednak do tego doszło widz musi uwierzyć aktorom i zintegrować się z opowieścią. Bez wątpienia wychowankowie Miejskiego Ośrodka Socjoterapii nr 2 we Wrocławiu wraz z Klubem Seniora w Złotnikach sprawili, że widzowie dostali się na ich prywatną bezludną wyspę.
Elżbieta Golińska z Markiem Tyburem wykorzystali potencjał młodzieży oraz seniorów, a ich wspólna ciężka praca zaowocowała interesującym przeżyciem teatralnym. Główna postać, drewniana lalka w zależności od kierującego nim aktora była raz chłopcem, a raz dziewczynką. Dzięki temu losy głównego bohatera była bardziej uniwersalne. Główna scena czytania listów, prywatnych wypowiedzi wychowanków Ośrodka była niezwykle przejmująca. Przede wszystkim dlatego, że fragmenty listów były czytane przez samych aktorów, którzy do opowieści wnieśli tym samym prywatne odczucia i serce.
Na brawa zasługuje scenografia przedstawienia, która wprawiała w morski nastrój już przed wejściem do budynku Ośrodka. Niewielka przestrzeń strychu sprawnie przenosiła nas z pokoju na plażę, czy nawet na statek podczas sztormu. Muzyka dobrana przez Marka Tybura idealnie pasowała do dramaturgii poszczególnych scen. Nadawała spokojny nastrój narodzinom, a czasem wesołości jak przy połowie ryb. Poszczególne pieczołowicie przygotowane rekwizyty także pomagały naszej wyobraźni poczuć ducha morskiej wyprawy.
Wielotygodniowa praca młodzieży oraz seniorów z aktorami Teatru Współczesnego zaowocowała dziełem wartym tego trudu. Nie żal, że mogli zaprezentować się tylko kilka razy, gdyż sam finał to tylko zwieńczenie ich prawdziwej pracy. Na scenie pokazali profesjonalną dyscyplinę. Można tylko powtórzyć za reżyser, że młodzi aktorzy przekonali się o swoim ogromnym potencjale. "Wyspa bezludna" to krok naprzód po "Aniołach z mojej stodoły". Aktorzy pokazali, że mogą harmonijnie współistnieć na scenie. Dlatego z niecierpliwością będziemy czekać na przyszłoroczny projekt.






