27 listopada zapraszamy na premierę "Hydroskomosu" w reżyserii Konrada Dworakowskiego. Przedstawienie Wrocławskiego Teatru Pantomimy nawiązuje do „Małej syrenki” H. Ch. Andersena.
Pierwsza premiera w jubileuszowym sezonie wrocławskiej Pantomimy dedykowana jest młodym widzom. Akcja „Hydrokosmosu” rozgrywa się w dwóch równoległych światach – morskim i lądowym. Jest to opowieść o sile miłości i odwadze budzącej się w człowieku, który bardzo pragnie spełnienia swych uczuć. Choć oryginał baśni niesie ze sobą smutne skojarzenia, reżyser Konrad Dworakowski chce pokazać, że właśnie w samej miłości jest sens, w odwadze by do niej dążyć, w uczuciu, które nie poddaje się ocenie, w gotowości by sięgać do niej i zaryzykować wszystko.
Postać Małej Syrenki /Paula Krawczyk-Ivanov/ reinterpretuje pojęcia piękna, poświęcenia, miłości i odwagi sprowadzone do rangi sloganu czy karykatury i przywraca im pierwotne sensy. Główna bohaterka początkowo sama zdaje się być zawstydza czystym i bezpretensjonalnym uczuciem, o które tak trudno nam czasem powalczyć.
Przedstawienie dla widzów od 8 lat. Premiera 27 listopada 2015, godz. 16.00 na Scenie na Świebodzkim.
Reżyseria: Konrad Dworakowski
Kostiumy i scenografia: Maria Balcerek
Muzyka: Tomasz Krzyżanowski
Obsada: Paula Krawczyk-Ivanov, Izabela Cześniewicz, Agnieszka Charkot, Agnieszka Dziewa, Paulina Jóźwin, Agnieszka Kulińska, Sandra Kromer /gościnnie/, Anna Nabiałkowska, Monika Rostecka, Artur Borkowski, Anatoliy Ivanov, Jan Kochanowski, Mateusz Kowalski, Zbigniew Koźmiński, Krzysztof Roszko, Mariusz Sikorski, Piotr Sabat, Krzysztof Szczepańczyk
Produkcja przedstawienia dofinansowana jest ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowego Centrum Kultury i budżetu Województwa Dolnego Śląska
poniedziałek, 23 listopada 2015
niedziela, 11 października 2015
Przytul stracha - recenzja
Nie takie strachy straszne
Niewiele jest spektakli we Wrocławiu dla młodego widza. Jest jednak kilka perełek, dzięki którym rodzice mogą zapewnić swoim pociechom dobrą rozrywkę, a przy okazji pomóc im złapać teatralnego bakcyla. "Przytul stracha" Kingi Maciejewskiej to interesująca przygoda, która przypadnie do gustu najmłodszym i tym trochę starszym widzom.
Przedstawienie opowiada o bohaterskiej Drużynie Antystrachów, która rzuciła wyzwanie przedziwnym wytworom dziecięcej fantazji. Jedną z tajemnic ich fachu jest to, że potworki tracą rezon, gdy są witane, a w myśl zasady 'poznaj swojego wroga' są wtedy dużo łatwiejsze do okiełzania. Fantastyczna scenografia i kostiumy autorstwa Barbary Szymczak i Anny Rymarz pobudzają wyobraźnię i są nieodłączną częścią całego przedstawienia. Głównym rekwizytem scenicznym jest nietypowy wynalazek nazwany strachoposkramiaczem, do którego trafiają kolejno napotkane strachy. O ile kostiumy wyglądają po prostu zabawnie, to lalki strachów zrobione zostały bardzo pomysłowo. Elementem wartym pochwalenia są również piosenki ułożone na podstawie wierszy Małgorzaty Strzałkowskiej. Każdy utwór skomponowano pod inny gatunek muzyczny. Łatwo wpadają w ucho i są chętnie śpiewane przez młodych widzów. Dużą zaletą są walory wokalne wszystkich aktorów.
Trudno jest przykuć uwagę wiercącej się publiczności w teatrze. Dlatego dobrym pomysłem jest spektakl interaktywny nie ograniczający się jedynie do artykułowanej integracji aktorów z widownią. Aktorzy zapraszają dzieci do tworzenia przedstawienia, dzięki czemu najmłodsi mogą aktywnie wpływać na przebieg akcji na scenie. Oprawa muzyczna oraz nieomal multimedialna scenografia przyciąga uwagę i sprawia, że "Przytul stracha" to idealna propozycja teatralna skierowana do młodego widza.
Scenariusz i reżyseria: Kinga Maciejewska
Muzyka / kier. muzyczne: Przemysław Michalak
Scenografia, lalki, kostiumy: Barbara Szymczak, Anna Rymarz
Obsada: Mateusz Grabowski, Klaudia Lewandowska, Dagmara Włoszek
Niewiele jest spektakli we Wrocławiu dla młodego widza. Jest jednak kilka perełek, dzięki którym rodzice mogą zapewnić swoim pociechom dobrą rozrywkę, a przy okazji pomóc im złapać teatralnego bakcyla. "Przytul stracha" Kingi Maciejewskiej to interesująca przygoda, która przypadnie do gustu najmłodszym i tym trochę starszym widzom.
Przedstawienie opowiada o bohaterskiej Drużynie Antystrachów, która rzuciła wyzwanie przedziwnym wytworom dziecięcej fantazji. Jedną z tajemnic ich fachu jest to, że potworki tracą rezon, gdy są witane, a w myśl zasady 'poznaj swojego wroga' są wtedy dużo łatwiejsze do okiełzania. Fantastyczna scenografia i kostiumy autorstwa Barbary Szymczak i Anny Rymarz pobudzają wyobraźnię i są nieodłączną częścią całego przedstawienia. Głównym rekwizytem scenicznym jest nietypowy wynalazek nazwany strachoposkramiaczem, do którego trafiają kolejno napotkane strachy. O ile kostiumy wyglądają po prostu zabawnie, to lalki strachów zrobione zostały bardzo pomysłowo. Elementem wartym pochwalenia są również piosenki ułożone na podstawie wierszy Małgorzaty Strzałkowskiej. Każdy utwór skomponowano pod inny gatunek muzyczny. Łatwo wpadają w ucho i są chętnie śpiewane przez młodych widzów. Dużą zaletą są walory wokalne wszystkich aktorów.
Trudno jest przykuć uwagę wiercącej się publiczności w teatrze. Dlatego dobrym pomysłem jest spektakl interaktywny nie ograniczający się jedynie do artykułowanej integracji aktorów z widownią. Aktorzy zapraszają dzieci do tworzenia przedstawienia, dzięki czemu najmłodsi mogą aktywnie wpływać na przebieg akcji na scenie. Oprawa muzyczna oraz nieomal multimedialna scenografia przyciąga uwagę i sprawia, że "Przytul stracha" to idealna propozycja teatralna skierowana do młodego widza.
Scenariusz i reżyseria: Kinga Maciejewska
Muzyka / kier. muzyczne: Przemysław Michalak
Scenografia, lalki, kostiumy: Barbara Szymczak, Anna Rymarz
Obsada: Mateusz Grabowski, Klaudia Lewandowska, Dagmara Włoszek
niedziela, 24 maja 2015
Recenzja "Koniec świata w Breslau" - Wrocławski Teatr Współczesny
Quo Vadis Teatrze Współczesny?
Ogromna akcja reklamowa, billboardy, plakaty, wywiady radiowe i telewizyjne zapowiadały superprodukcję na miarę teatralnej stolicy kraju. Przed pierwszym aktem zaczęło się nieźle. Nadzieję rozbudziła scenografia. Szczegółowy opis ulic, placów i budynków z książki zastąpił subtelnie neon z napisem Breslau. Na plus oceniam pomysł z windą, małe a cieszy, do pewnego momentu ożywiał niewartką akcję. Ducha cichego bohatera powieści Krajewskiego dało się poczuć. Co z fabułą? Na swojej stronie internetowej teatr tak opisuje pierwowzór: "Krajewski tworzy misterną intrygę, zręcznie wykorzystując wzory klasycznego kryminału i kreując własny, niesamowity świat." Ile z tego świata udało się przenieść w adaptacji? Niewiele.
Niesmaczne były przerysowane sceny wulgarnego seksu. Czy to "50 twarzy Mocka", czy może powieść detektywistyczna? Oczywiście kwintesencją kryminalnej zagadki są działania sekty morfinistów, jednak sama powieść to nie jest jedna wielka orgia. Większość scen erotycznych była dopowiedziana przez reżyserkę (np. gwałt na Mitzi, seks oralny Smolorza z Sophi). Według reżyser chodziło o pokazanie zgnilizny moralnej ówczesnego Wrocławia, szkoda że zabieg ten negatywnie wpłynął dramaturgię przedstawienia.
Nie udał się zaciąg najemny w postaci Konrada Imieli. Jego Eberhard Mock to infantylny alkoholik z problemami z potencją. Imiela jako pierwszy odtwórca miał niepowtarzalną szansę na wykreowanie postaci. Może na początek ustalmy fakty. Mock nie jest superbohaterem, daleko mu do Herkulesa Poirot. Najsławniejszy radca kryminalny Breslau to pijak, damski bokser, pomiatający ludźmi prostak. Ale ma nosa do ludzi, potrafi przesłuchiwać, zwraca uwagę na szczegóły. Do Mocka Krajewskiego czujemy odrazę, ale jednocześnie podziw. Na pewno nie jest to poczucie zażenowania towarzyszące degrengoladzie Mocka u Olsten. Jedyne co udało się przenieść Imieli z Capitolu to jego jarmarczność. O ile pewne zagrania w stylu filmu noir pasowały do kryminału, to politowanie budziło zaproszenie publiczności na scenę i wspólne harce. Bezbarwnie wypadł Tomasz Orpiński w roli Kurta Smolorza, nieprzekonująco zagrał Jerzy Senator jako dyrektor kryminalny. Nadzieję można pokładać w Poli Błasik (Sophi Mock), nie stworzyła kreacji, ale jak na tak ciężki debiut można uznać, że zagrała poprawnie. Oby jej następna rola kładła większy nacisk na jej zdolności aktorskie, a nie tylko na piękne ciało.
Broniłem Agnieszki Olsten po "Kotlinie", gdyż jak określano przesadnie jej spektakl, ta proekologiczna, feministyczna propaganda miała swoje uzasadnienie. Tak samo jak estetyczne wątki związane z astrologią. To wszystko jest w powieści Olgi Tokarczuk. W adaptacji Krajewskiego po prostu wieje nudą, a to wyrok dla kryminału.
Dlaczego drugi co do wielkości teatr we Wrocławiu traktowany jest przez publikę jak zło konieczne? Teatr stawia na młodych utalentowanych aktorów, w zespole ma kilka doświadczonych perełek. Tymczasem wizja dyrektora Marka Fiedora teatru niszowego kładzie tę scenę na kolana. Obawiam się, że po takim ciosie jak ten ostatni ciężko jej będzie się podnieść.
Ogromna akcja reklamowa, billboardy, plakaty, wywiady radiowe i telewizyjne zapowiadały superprodukcję na miarę teatralnej stolicy kraju. Przed pierwszym aktem zaczęło się nieźle. Nadzieję rozbudziła scenografia. Szczegółowy opis ulic, placów i budynków z książki zastąpił subtelnie neon z napisem Breslau. Na plus oceniam pomysł z windą, małe a cieszy, do pewnego momentu ożywiał niewartką akcję. Ducha cichego bohatera powieści Krajewskiego dało się poczuć. Co z fabułą? Na swojej stronie internetowej teatr tak opisuje pierwowzór: "Krajewski tworzy misterną intrygę, zręcznie wykorzystując wzory klasycznego kryminału i kreując własny, niesamowity świat." Ile z tego świata udało się przenieść w adaptacji? Niewiele.
Niesmaczne były przerysowane sceny wulgarnego seksu. Czy to "50 twarzy Mocka", czy może powieść detektywistyczna? Oczywiście kwintesencją kryminalnej zagadki są działania sekty morfinistów, jednak sama powieść to nie jest jedna wielka orgia. Większość scen erotycznych była dopowiedziana przez reżyserkę (np. gwałt na Mitzi, seks oralny Smolorza z Sophi). Według reżyser chodziło o pokazanie zgnilizny moralnej ówczesnego Wrocławia, szkoda że zabieg ten negatywnie wpłynął dramaturgię przedstawienia.
Nie udał się zaciąg najemny w postaci Konrada Imieli. Jego Eberhard Mock to infantylny alkoholik z problemami z potencją. Imiela jako pierwszy odtwórca miał niepowtarzalną szansę na wykreowanie postaci. Może na początek ustalmy fakty. Mock nie jest superbohaterem, daleko mu do Herkulesa Poirot. Najsławniejszy radca kryminalny Breslau to pijak, damski bokser, pomiatający ludźmi prostak. Ale ma nosa do ludzi, potrafi przesłuchiwać, zwraca uwagę na szczegóły. Do Mocka Krajewskiego czujemy odrazę, ale jednocześnie podziw. Na pewno nie jest to poczucie zażenowania towarzyszące degrengoladzie Mocka u Olsten. Jedyne co udało się przenieść Imieli z Capitolu to jego jarmarczność. O ile pewne zagrania w stylu filmu noir pasowały do kryminału, to politowanie budziło zaproszenie publiczności na scenę i wspólne harce. Bezbarwnie wypadł Tomasz Orpiński w roli Kurta Smolorza, nieprzekonująco zagrał Jerzy Senator jako dyrektor kryminalny. Nadzieję można pokładać w Poli Błasik (Sophi Mock), nie stworzyła kreacji, ale jak na tak ciężki debiut można uznać, że zagrała poprawnie. Oby jej następna rola kładła większy nacisk na jej zdolności aktorskie, a nie tylko na piękne ciało.
Broniłem Agnieszki Olsten po "Kotlinie", gdyż jak określano przesadnie jej spektakl, ta proekologiczna, feministyczna propaganda miała swoje uzasadnienie. Tak samo jak estetyczne wątki związane z astrologią. To wszystko jest w powieści Olgi Tokarczuk. W adaptacji Krajewskiego po prostu wieje nudą, a to wyrok dla kryminału.
Dlaczego drugi co do wielkości teatr we Wrocławiu traktowany jest przez publikę jak zło konieczne? Teatr stawia na młodych utalentowanych aktorów, w zespole ma kilka doświadczonych perełek. Tymczasem wizja dyrektora Marka Fiedora teatru niszowego kładzie tę scenę na kolana. Obawiam się, że po takim ciosie jak ten ostatni ciężko jej będzie się podnieść.
czwartek, 22 stycznia 2015
Recenzja - „Macht mir Spaβ” - Novy Ruch Teatr
Szklanka talentu, łyżka pomysłowej reżyserii, dwie garści dobrego humoru ze szczyptą interakcji z publicznością i oto mamy przepis na znakomitą komedię. Zróbcie nam tę przyjemność i usiądźcie wygodnie, ale nie zapomnijcie jednak zapiąć pasów, to nie będzie zwykłe gotowanie.
„Macht mir Spaβ” to reżyserski debiut Piotra Soroki i zarazem pierwsza propozycja Teatru Novy Ruch, którego zespół tworzą znane ze sceny Wrocławskiego Teatru Pantomimy aktorki Agnieszka Dziewa i Agnieszka Charkot. Przedstawienie tylko z pozoru traktuje o gotowaniu, ba, pieczenie muffinek to jedynie pretekst do spotkania dwóch silnych charakterów. Ich relacje to istny kocioł uczuć. Akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, a nastroje jak sinusoida. Dzięki przemyślanemu scenariuszowi jesteśmy świadkami istnego popisu pantomimy z całym wachlarzem emocji jaki tylko może być odegrany za pomocą mimiki czy gestu.
Głównym atutem przedstawienia jest to, że wymiana pozytywnej energii na scenie przekłada się na ciepły odbiór publiczności. Duet grający lekko i z wdziękiem bardzo dobrze wywiązał się z zadania uprzyjemnienia widzom tego wieczoru. Nie tylko do mnie trafiło poczucie humoru twórców, co widać było po reakcjach tłumnie zgromadzonego na premierze audytorium. Pomysły na flirt z publicznością, skracanie dystansu, celny dowcip to wiodące zalety tej komedii.
Oprawa audiowizualna była bez fajerwerków, ale te zapewniła nam gra aktorska. Z przyjemnością obejrzałbym ten spektakl z muzyką na żywo, niekoniecznie klasyczną, a przykładowo z gitarą basową. Byłby to dodatkowy bodziec wymiany energii pomiędzy aktorami a publicznością. Warto wspomnieć o korespondujących z akcją na scenie animacjach będących nienachalnym, spójnym komentarzem. Kreacjom aktorskim towarzyszyły również świetnie dobrane kreacje kostiumowe.
Mam ochotę na więcej przyjemności od Novego Ruchu i z niecierpliwością czekam na ich nowe propozycje. Z pewnością wrocławska scena teatralna staje się ciekawsza dzięki tak obiecującym inicjatywom.
Następne przedstawienie:
27-28 marca
Obsada Agnieszka Charkot, Agnieszka Dziewa
Ruch i reżyseria Piotr Soroka
Design Adam Królikowski
Kostiumy RISK made in warsaw
Projekcje Marta Wyczółkowska
Światło Krzysztof Szczepańczyk
Współpraca Linda Parys, Tomasz Pastyrczyk
www.novyruchteatr.pl
„Macht mir Spaβ” to reżyserski debiut Piotra Soroki i zarazem pierwsza propozycja Teatru Novy Ruch, którego zespół tworzą znane ze sceny Wrocławskiego Teatru Pantomimy aktorki Agnieszka Dziewa i Agnieszka Charkot. Przedstawienie tylko z pozoru traktuje o gotowaniu, ba, pieczenie muffinek to jedynie pretekst do spotkania dwóch silnych charakterów. Ich relacje to istny kocioł uczuć. Akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, a nastroje jak sinusoida. Dzięki przemyślanemu scenariuszowi jesteśmy świadkami istnego popisu pantomimy z całym wachlarzem emocji jaki tylko może być odegrany za pomocą mimiki czy gestu.
Głównym atutem przedstawienia jest to, że wymiana pozytywnej energii na scenie przekłada się na ciepły odbiór publiczności. Duet grający lekko i z wdziękiem bardzo dobrze wywiązał się z zadania uprzyjemnienia widzom tego wieczoru. Nie tylko do mnie trafiło poczucie humoru twórców, co widać było po reakcjach tłumnie zgromadzonego na premierze audytorium. Pomysły na flirt z publicznością, skracanie dystansu, celny dowcip to wiodące zalety tej komedii.
Oprawa audiowizualna była bez fajerwerków, ale te zapewniła nam gra aktorska. Z przyjemnością obejrzałbym ten spektakl z muzyką na żywo, niekoniecznie klasyczną, a przykładowo z gitarą basową. Byłby to dodatkowy bodziec wymiany energii pomiędzy aktorami a publicznością. Warto wspomnieć o korespondujących z akcją na scenie animacjach będących nienachalnym, spójnym komentarzem. Kreacjom aktorskim towarzyszyły również świetnie dobrane kreacje kostiumowe.
Mam ochotę na więcej przyjemności od Novego Ruchu i z niecierpliwością czekam na ich nowe propozycje. Z pewnością wrocławska scena teatralna staje się ciekawsza dzięki tak obiecującym inicjatywom.
Novy Ruch Teatr - Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa, fot. Linda Parys
Następne przedstawienie:
27-28 marca
Obsada Agnieszka Charkot, Agnieszka Dziewa
Ruch i reżyseria Piotr Soroka
Design Adam Królikowski
Kostiumy RISK made in warsaw
Projekcje Marta Wyczółkowska
Światło Krzysztof Szczepańczyk
Współpraca Linda Parys, Tomasz Pastyrczyk
www.novyruchteatr.pl
niedziela, 11 stycznia 2015
Zapowiedź - „Macht mir Spaβ” - Novy Ruch Teatr
18 stycznia zapraszamy do ToTu (były Madness) na pierwszą w tym roku wrocławską premierę Teatru Novy
Ruch. Będzie to historia o przyjemnościach, która rozgrywa się w studio
nagraniowym programu kulinarnego „Macht mir Spaβ”, w którym dwie prowadzące, na
wzór „Perfekcyjnej Pani Domu”, przygotowują słodkie, jak one same, muffiny.
Niestety, w biegu zdarzeń, natłoku obowiązków i telewizyjnych póz okazuje się,
że „Perfekcyjne Panie Domu” wpadają w ciąg niespodziewanych zdarzeń, a w tle
komplikacji pojawia się mściwa zbrodnia. Historia koczy się jednak happy endem,
a obie Panie żyły długo i szczęśliwie. Jak w bajce!
„Macht mir Spaβ” utrzymane jest w konwencji komedii absurdu. W przedstawieniu wykorzystano technikę pantomimy oraz elementy teatru tańca i projekcje multimedialne.
Przedstawienie powstało bez wsparcia finansowego Ministerstwa
Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz instytucji Wrocław 2016.
Novy Ruch Teatr „Macht mir Spaβ”
Obsada: Agnieszka Charkot, Agnieszka Dziewa
Ruch i reżyseria: Piotr Soroka
Design: Adam Królikowski
Kostiumy: RISK made in warsaw
Projekcje: Marta Wyczółkowska
Światło: Krzysztof Szczepańczyk
Współpraca: Linda Parys, Agnieszka Jarosz, Tomasz Pastyrczyk
PREMIERA:
18 stycznia 2015, godz. 19.00
ToTu, ul. Hubska 6, Wrocław
Bilety: 10/15 zł*
Obsada: Agnieszka Charkot, Agnieszka Dziewa
Ruch i reżyseria: Piotr Soroka
Design: Adam Królikowski
Kostiumy: RISK made in warsaw
Projekcje: Marta Wyczółkowska
Światło: Krzysztof Szczepańczyk
Współpraca: Linda Parys, Agnieszka Jarosz, Tomasz Pastyrczyk
PREMIERA:
18 stycznia 2015, godz. 19.00
ToTu, ul. Hubska 6, Wrocław
Bilety: 10/15 zł*
*Bilety dostępne w kasie ToTu 30 minut przed spektaklem.
*Rezerwacja mailowa: kontakt.totu@gmail.com
*Rezerwacja SMS: 531 669 353
*Rezerwacja mailowa: kontakt.totu@gmail.com
*Rezerwacja SMS: 531 669 353
Novy Ruch Teatr - Agnieszka Charkot i Agnieszka Dziewa, fot. Linda Parys
środa, 10 grudnia 2014
Warsztaty z Konradem Dworakowskim w Teatrze Pantomimy
W najbliższą sobotę wyjątkowa możliwość wzięcia udziału w warsztatach w ramach Akcji: EDUKACJA z Konradem Dworakowskim – wielokrotnie nagradzanym reżyserem teatralnym, dyrektorem Teatru Pinokio w Łodzi.
W związku z licznymi pytaniami o możliwość udziału w sobotnich warsztatach z Konradem Dworakowskim - udostępniamy dla Was 5 miejsc! Jednorazowy udział w warsztatach z Konradem Dworakowskim w ramach "Akcji: EDUKACJA" w dn. 13 grudnia kosztuje 50 zł. Zajęcia trwają 3 godziny (10.30-13.30), miejsce: siedziba WTP - Aleja Dębowa 16. Zapisy: 71/337 21 03 i pio.soroka@gmail.com. Warsztaty skierowany do osób w wieku 16-22. DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!
Konrad Dworakowski o warsztatach: Chciałbym Wam zaproponować warsztat oddychającego papieru, poprzedzony rozgrzewkową dawką improwizacji, a właściwie gier impro, takich na wyczuwanie się w grupie, słuchanie, skupienie. Potem będzie trochę o oddechu, ale już z udziałem papieru. Podczas warsztatu oddychającego papieru wyprowadzam również podstawy działań z materii teatru przedmiotu i teatru wizualnego. Zapraszam!
Akcja: EDUKACJA to projekt teatralny, łączący zajęcia teoretyczne i praktyczne w spójną całość. Wrocławski Teatr Pantomimy przygotował bogatą ofertę edukacyjną, która daje uczestnikom możliwość rozwinięcia nowych kompetencji i umiejętności związanych z aktorstwem oraz innymi artystycznymi funkcjami niezbędnymi do pracy i działalności w sektorze kultury. Różnorodne formy zajęć, odpowiednio dostosowane do wieku i umiejętności, będą okazją do głębszego i aktywnego kontaktu ze współczesnym życiem teatralnym, poznania specyfiki pracy w teatrze, zmierzenia się z wyobrażeniami i rzeczywistością bycia twórcą, aktorem, czy animatorem życia teatralnego. Pantomima stwarza niepowtarzalną przestrzeń dla twórczych postaw i eksperymentów, w której uczestnicy pracować będą na konkretny efekt finałowy zaprezentowany publiczności. Jednym słowem – wyjątkowy projekt dla wyjątkowych ludzi! Uczestnicy warsztatów Akcji: EDUKACJA będą mieli okazję pracować z najlepszymi artystami, pedagogami i teoretykami teatru, którzy przygotowali specjalny program zajęć, których nie ma nigdzie indziej!
Projekt Akcja: EDUKACJA dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i budżetu Województwa Dolnośląskiego.
W związku z licznymi pytaniami o możliwość udziału w sobotnich warsztatach z Konradem Dworakowskim - udostępniamy dla Was 5 miejsc! Jednorazowy udział w warsztatach z Konradem Dworakowskim w ramach "Akcji: EDUKACJA" w dn. 13 grudnia kosztuje 50 zł. Zajęcia trwają 3 godziny (10.30-13.30), miejsce: siedziba WTP - Aleja Dębowa 16. Zapisy: 71/337 21 03 i pio.soroka@gmail.com. Warsztaty skierowany do osób w wieku 16-22. DECYDUJE KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!
Konrad Dworakowski o warsztatach: Chciałbym Wam zaproponować warsztat oddychającego papieru, poprzedzony rozgrzewkową dawką improwizacji, a właściwie gier impro, takich na wyczuwanie się w grupie, słuchanie, skupienie. Potem będzie trochę o oddechu, ale już z udziałem papieru. Podczas warsztatu oddychającego papieru wyprowadzam również podstawy działań z materii teatru przedmiotu i teatru wizualnego. Zapraszam!
Akcja: EDUKACJA to projekt teatralny, łączący zajęcia teoretyczne i praktyczne w spójną całość. Wrocławski Teatr Pantomimy przygotował bogatą ofertę edukacyjną, która daje uczestnikom możliwość rozwinięcia nowych kompetencji i umiejętności związanych z aktorstwem oraz innymi artystycznymi funkcjami niezbędnymi do pracy i działalności w sektorze kultury. Różnorodne formy zajęć, odpowiednio dostosowane do wieku i umiejętności, będą okazją do głębszego i aktywnego kontaktu ze współczesnym życiem teatralnym, poznania specyfiki pracy w teatrze, zmierzenia się z wyobrażeniami i rzeczywistością bycia twórcą, aktorem, czy animatorem życia teatralnego. Pantomima stwarza niepowtarzalną przestrzeń dla twórczych postaw i eksperymentów, w której uczestnicy pracować będą na konkretny efekt finałowy zaprezentowany publiczności. Jednym słowem – wyjątkowy projekt dla wyjątkowych ludzi! Uczestnicy warsztatów Akcji: EDUKACJA będą mieli okazję pracować z najlepszymi artystami, pedagogami i teoretykami teatru, którzy przygotowali specjalny program zajęć, których nie ma nigdzie indziej!
Projekt Akcja: EDUKACJA dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i budżetu Województwa Dolnośląskiego.
niedziela, 28 września 2014
Recenzja "Cyrku Šardam" w reż. Elżbiety Bednarskiej
Jakiż to był wieczór! Od samego początku zapowiadało się interesująco i tajemniczo. Zamiast w cyrkowym namiocie spotkaliśmy się w surowych murach Galerii Browaru Mieszczańskiego, gdzie przywitała nas chóralnym szeptem grupa klaunów. Witajcie zatem w Cyrku Šardam, cyrku niezwykłym i magicznym, gdzie zabawa spotyka się z refleksją, a wszystko okraszone jest świetnym poczuciem humoru.
W tym cyrku wszystko jest możliwe! Na początku przez arenę przegalopował Robert Roberovic Lepjochin, nie zagrzał jednak długo na niej miejsca, gdyż na scenę wstąpiła wspaniała balerina, słynna Arabella, która zachwyciła swoim tańcem tłumnie zgromadzoną publiczność.
Szkoda Vertunova (świetnie zagrana postać). Jego marzeniem jest zagrać w cyrku, jednak ani pokaz latania, ani udawanie osiołka czy świnki nie przypadły dyrekcji (wspaniały duet) do gustu. Niezrażony kolejnymi niepowodzeniami Vertunov bawił ludzi swoimi popisami, a do jego śmiechu nie sposób było się nie przyłączyć. Popisy tego bohatera, mimo iż mało widowiskowe, porywały publiczność raz za razem, a gdyby tylko angaż na arenie cyrkowej uzależniony był od sympatyczności postaci, pracę w cyrku miałby pewną jak w banku.
Uwaga, gdyż na scenę wkroczyła Matylda Huu-to-Huu (świetny akcent!), która swoim temperamentem i pewnością siebie idealnie zagrała POSH, Brytyjkę z wyższych sfer, budząc respekt nie tylko wśród pozostałych artystów czy dyrekcji teatru, ale również wśród publiczności. Jej występ z Pinky przypominał złote czasy Monty Pythona, a sama scena pantomimiczna wielkiej ryby zagrana przez grupę aktorek zaczarowała publikę. Pięknie wykonany bardzo dobry pomysł reżyserski.
Na miano punktu kulminacyjnego pokazu zasługuje występ fakira. Z niezwykłą swobodą i profesjonalizmem flirtował z publicznością trzymając ją w przyjemnym napięciu. Zawłaszczył ją sobie na wyłączność od pierwszej do ostatniej sekundy obecności na scenie.
Nie można pominąć oprawy muzyczno-wizualnej przedstawienia. Piękna gra świateł idealnie oddawała nie tylko nastrój sceniczny, ale przede wszystkim stworzyła iluzję prawdziwego, kolorowego cyrku. Robert Kamalski swoją muzyką na żywo doskonale wpasował się w poszczególne sekwencje na scenie.
Elżbieta Bednarska, reżyser przedstawienia, stworzyła spektakl opierając się na tekście Daniila Charmsa, rosyjskiego dramaturga. Powstał wielowątkowy świat, w którym elementy humorystyczne przeplatają się z refleksyjnymi, tworząc kolorowy kalejdoskop. Reżyser zaprosiła do współpracy podopieczne z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii nr 2 we Wrocławiu. Na scenie jednak oglądaliśmy, choć nie zawodowych (ale wszystko zależy od chęci) to profesjonalnych artystów, którzy grali nie tylko na pierwszym, ale również na drugim planie. Wszechstronnie uzdolnione aktorki przygotowały magiczny wieczór, który mimo iż nie powtórzy się już na scenie, to długo będzie rozpamiętywany w naszej pamięci.
Przedstawienie powstało w ramach projektu "Homo ludens" realizowanego przez Fundację Spotkania.
Reżyseria, przekład i koordynacja projektu
Elżbieta Bednarska
Trening
Paolo Masini
Muzyka
Robert Kamalski
Wsparcie pedagogiczne
Elżbieta Kocimska
Izabela Szczot
Katarzyna Motzko
Obsada
Aleksandra Duda
Michalina Hnat
Marta Hromiak
Julita Jarecka
Irena Kujawa
Ada Mruk
Nicoll Ostrowska
Weronika Oziembała
Andżela Rabstein
Katarzyna Stankiewicz
Natalia Wosiek
Andżelika Wójcik
W tym cyrku wszystko jest możliwe! Na początku przez arenę przegalopował Robert Roberovic Lepjochin, nie zagrzał jednak długo na niej miejsca, gdyż na scenę wstąpiła wspaniała balerina, słynna Arabella, która zachwyciła swoim tańcem tłumnie zgromadzoną publiczność.
Szkoda Vertunova (świetnie zagrana postać). Jego marzeniem jest zagrać w cyrku, jednak ani pokaz latania, ani udawanie osiołka czy świnki nie przypadły dyrekcji (wspaniały duet) do gustu. Niezrażony kolejnymi niepowodzeniami Vertunov bawił ludzi swoimi popisami, a do jego śmiechu nie sposób było się nie przyłączyć. Popisy tego bohatera, mimo iż mało widowiskowe, porywały publiczność raz za razem, a gdyby tylko angaż na arenie cyrkowej uzależniony był od sympatyczności postaci, pracę w cyrku miałby pewną jak w banku.
Uwaga, gdyż na scenę wkroczyła Matylda Huu-to-Huu (świetny akcent!), która swoim temperamentem i pewnością siebie idealnie zagrała POSH, Brytyjkę z wyższych sfer, budząc respekt nie tylko wśród pozostałych artystów czy dyrekcji teatru, ale również wśród publiczności. Jej występ z Pinky przypominał złote czasy Monty Pythona, a sama scena pantomimiczna wielkiej ryby zagrana przez grupę aktorek zaczarowała publikę. Pięknie wykonany bardzo dobry pomysł reżyserski.
Na miano punktu kulminacyjnego pokazu zasługuje występ fakira. Z niezwykłą swobodą i profesjonalizmem flirtował z publicznością trzymając ją w przyjemnym napięciu. Zawłaszczył ją sobie na wyłączność od pierwszej do ostatniej sekundy obecności na scenie.
Nie można pominąć oprawy muzyczno-wizualnej przedstawienia. Piękna gra świateł idealnie oddawała nie tylko nastrój sceniczny, ale przede wszystkim stworzyła iluzję prawdziwego, kolorowego cyrku. Robert Kamalski swoją muzyką na żywo doskonale wpasował się w poszczególne sekwencje na scenie.
Elżbieta Bednarska, reżyser przedstawienia, stworzyła spektakl opierając się na tekście Daniila Charmsa, rosyjskiego dramaturga. Powstał wielowątkowy świat, w którym elementy humorystyczne przeplatają się z refleksyjnymi, tworząc kolorowy kalejdoskop. Reżyser zaprosiła do współpracy podopieczne z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii nr 2 we Wrocławiu. Na scenie jednak oglądaliśmy, choć nie zawodowych (ale wszystko zależy od chęci) to profesjonalnych artystów, którzy grali nie tylko na pierwszym, ale również na drugim planie. Wszechstronnie uzdolnione aktorki przygotowały magiczny wieczór, który mimo iż nie powtórzy się już na scenie, to długo będzie rozpamiętywany w naszej pamięci.
Przedstawienie powstało w ramach projektu "Homo ludens" realizowanego przez Fundację Spotkania.
Reżyseria, przekład i koordynacja projektu
Elżbieta Bednarska
Trening
Paolo Masini
Muzyka
Robert Kamalski
Wsparcie pedagogiczne
Elżbieta Kocimska
Izabela Szczot
Katarzyna Motzko
Obsada
Aleksandra Duda
Michalina Hnat
Marta Hromiak
Julita Jarecka
Irena Kujawa
Ada Mruk
Nicoll Ostrowska
Weronika Oziembała
Andżela Rabstein
Katarzyna Stankiewicz
Natalia Wosiek
Andżelika Wójcik
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















